Geneza
Na początku chciałbym zaznaczyć, że
każdy jest Mistrzem, tylko nie każdy już o tym wie...
Droga tai chi jest bardzo dobrą drogą, ale nie musi i nie zainteresuje wszystkich. Każdy ma inny system wartości, doświadczenia i upodobania, zatem naturalną konsekwencją jest fakt, że nie można zadowolić wszystkich tą samą ścieżką rozwoju i pracy nad sobą.
Podczas treningu i w naszym życiu często widzimy rzeczy takimi, jakimi chcemy je zobaczyć, zamiast takimi, jakimi są. Wymaga to trochę czasu i zdrowego, zdystansowanego podejścia do sprawy - zanim odnajdziemy swój spokój i swoją prawdę. Od każdego można się czegoś nauczyć – niezależnie od tego, jaki to będzie tekst, praktyka itp. Wszystkie te doświadczenia są lekcjami. Wzbogacają nas.
Ćwiczenia wchodzące w skład tai chi i zasady psychofizyczne, jakie wpływają i współtworzą tego rodzaju "aktywność", są nierozerwalnie związane z powstaniem życia na ziemi jak i samej Ziemi. Tai chi pomaga zrozumieć świat, zasady nim rządzące, prawa i zjawiska. Tai chi to droga we wszystkie strony, od nas tylko zależy, w którą będziemy chcieli spojrzeć. Tai chi posiada bardzo szeroko rozwinięte zaplecze filozoficzne, bez poznania którego nie można w pełni poznać i praktykować tej sztuki. I nie chodzi tu bynajmniej o to, że każdy ma przyjąć całościowo i odnieść do siebie całokształt tej drogi. Jeść to, co Chińczycy, mówić po chińsku, zachowywać się jak oni i trenować tak samo jak oni. Każdy jest inny, nie ma modelu mistrza sportowego ani treningu idealnego dla wszystkich. Z każdego napotkanego elementu możemy zbudować jakiś kawałek swojej własnej układanki. Wszyscy mamy inne ścięgna, upodobania kulinarne, seksualne i estetyczne - to wszystko wpływa na nasze życie, zaś tai chi jest życiem. Dlatego też nie ma dwóch takich samych styli tai chi, można to wykonywać podobnie, ale nie tak samo. Gdy dwóch robi to samo, nigdy nie jest tak samo...
Wielokrotnie spotykałem się ze stwierdzeniem, iż tai chi to sztuka powstała w wyniku obserwacji natury i porządku świata - praktykowana w Chinach dla poprawy i pielęgnacji zdrowia oraz samoobrony.
W tym miejscu chciałbym przypomnieć, iż Tai chi wbrew utartego powszechnie schematu jest pełnokrwistą sztuką walki. Tak mawiali i mawiają coraz częściej ludzie, u których ja sam zaczynałem trenować tę niezwykłą w swojej formie i głębi drogę. Skuteczność Tai Chi była weryfikowana przez życie. To, co sprawdzało się w walce, było dobre. Jeśli ktoś został zabity, świadczyło to, iż system ten jest nieskuteczny i nie praktykowano go. W tym miejscu możemy dostrzec jedną z przyczyn konfliktów, jakie miały miejsce pomiędzy adeptami różnych sztuk walk. Która ze ścieżek jest lepsza, skuteczniejsza, szybsza, właściwsza... itp. Ekonomicznie - jeśli ktoś był dobry i skuteczny, wówczas miał wielu uczniów i dobrze zarabiał, stąd brały się w dużej mierze potyczki pomiędzy poszczególnymi mistrzami.
Od siebie dodam na koniec, iż każda ze ścieżek jest wartościowa i skuteczna, jeśli jest dobrze zrobiona, wykonywana lub też trenowana. Każdy buduje coś swojego, dlatego też poszukujemy tak długo, aż znajdziemy. To może trwać całe życie, ponieważ pewne kwestie są dobre dla nas w pewnym okresie, w innym zaś skłaniamy się ku zupełnie innym aspektom. I to wszystko jest dla mnie stale w ruchu - jak przyszłość.
Wracając do kwestii sztuk walk: aktualnie kreowany przez media obraz przedstawia starszych ludzi poruszających się z prędkością pędzącego żółwia, określając to, jako holistyczny obraz tej niezwykłej aktywności. Filmy poświęcone sztukom walki coraz rzadziej pokazują sam proces treningowy, zamiast tego pojawia się dobrze wytrenowany wojownik, który po prostu już wszystko wie i potrafi - tak jakby zamiast urodzić się i trenować dziesiątki lat, po prostu wyszedł z krzaków i wszystko samo przyszło.
Żadnej sztuki walki, nie można zgłębić podczas kursu weekendowego. Przez rok czy dwa lata można nauczyć się skutecznie walczyć, ale to nie jest to samo.
Sztuka walki to życie. To głębia, która raz rozpoznana podczas swoich poszukiwań, już nigdy nie zaznaje dna. Jej odkrywanie zaczyna się na sali treningowej, a trwa nieprzerwanie. W pracy, w domu, gdziekolwiek jesteśmy. Nie chodzi tu bynajmniej o walki uliczne.
Co się zaś tyczy samego słowa sztuka. Nie jest sztuką uderzyć kogoś tak, by go powalić. Sztuką jest uderzyć przeciwnika lekko, nie raniąc go i zakończyć walkę. Tego nie jest w stanie dokonać każdy. Nie od razu.
Jeśli statystycznie przeliczymy ilość walk ulicznych, jakie toczy świetnie wytrenowany wojownik, to w skali roku jest to bardzo mała liczba. Natomiast każdego dnia wstaje, ma do czynienia ze swoim lenistwem, złością, itp. innymi aspektami swojej ciemnej strony osobowości. Praca ze swoim ego, które nie jest ani dobre ani złe, będące jednocześnie nocą i dniem, może pomagać i zarazem przeszkadzać. To wszystko jest stale w ruchu i, żeby to objąć, umysł powinien być elastyczny i podążać za zmieniającymi się okolicznościami, stanami emocjonalnymi, naszą psychiką jak i samą naturą człowieka.
W sztukach walki chodzi nie tylko o fizyczną i psychiczną doskonałość w rzemiośle wojennym. To przede wszystkim walka z samym sobą, z przeciwnikiem, którego nie widać, przed którym nie uciekniemy. Niekiedy żyjemy wyobrażeniami o sobie, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Lub żyjemy w hipokryzji głosząc prawa, którym sami się nie podporządkowujemy, ucząc innych, jak mają żyć i radzić sobie z problemami, z którymi sami sobie nie radzimy. Dlatego też mawia się, iż największe zwycięstwa osiąga się wewnątrz siebie.
Wszystko jest idealne, czasem tego po prostu w pierwszej chwili nie dostrzegaliśmy.
|